
Jak zapewne niektórzy wiedzą, mega fish Łysy, dzięki wspaniałej postawie przedstawicieli Unibet-u przebywa obecnie w Madrycie, a raczej pod Madrytem. W ramach nagrody pocieszenia za udział w pokerowym challenge`u został mi zaoferowany pakiet wyjazdowy na turniej Unibet Open w Madrycie z przewidywaną pulą nagród w wysokości 450 tysięcy Euro. W związku z tym postanowiłem się pobawić w Wiktora Batera i zdawać na bieżąco relację z frontu.
Piątek miał być dla mnie dniem odpoczynku, jako że grę rozpoczynam dopiero dzisiaj. Ale długa podróż (lot z przesiadką) i tak mnie dosyć znacząco osłabiła. Do hotelu dotarłem około godziny 16 – warunki są naprawdę super – hotel posiada tylko pokoje typu suite, czyli mam swoje małe M2! Dobry początek.
Na miejscu Unibet zorganizował autokary, które wożą graczy z hoteli do kasyna. Najbliższy miałem o 18, więc dzwonię do Grzesia (Warsaw), że będę w kasynie po 18 – żeby chłopak się nie martwił. Warsaw, po ostatniej kiepskiej passie w dużych turniejach live, stwierdza, że w takim razie pewne się miniemy, bo on akurat będzie już wracał do hotelu. Na szczęście tak się nie stało i miałem szansę trochę mu pokibicować (dodać należy, iż turniej miał super strukturę – 10 tyś. żetonów na start i godzinne poziomy blindów pozwalały na sporo gry).
Jak tylko zjawiłem się kasynie, to dokonałem szybkiego rekonesansu: gdzie, jak i ilu Polaków uczestniczy w dniu 1A. Okazało się, że naszych grało całe 5 sztuk: Warsaw, Sejo, Willy, Widus (zakwalifikowany z satelity PokerTexas i Unibet) oraz poznany na miejscu Rysiek Błądziński, który pod nickiem 1maniak1 dostał się do turnieju z satelity na Unibet. Mówiąc szczerze mitycznego Willi`ego nawet nie miałem okazji poznać, bo jakoś szybko się zwinął z turnieju.
Z drugiej strony, na środku sali, moim oczom ukazał się TV Featured Table! A przy nim nasz reprezentant Sejo, ale niestety już tylko z niecałymi 3 tysiącami przed sobą. Biadolił coś chłopak, że jego overpara nadziała się na seta i troszkę popłynął, ale widać było, że i tak głównie koncentrował się na strzelaniu groźnych „masek” przed kamerami;)
Warsaw miał około 8,5 tysiąca. Jak sam powiedział – 1,5 zainwestował w tworzenie wizerunku głupka i odliczał już minuty, kiedy to zacznie zgarniać profity takowej taktyki. Natomiast Widus siedział gdzieś daleko, totalnie odseparowany od kibiców, a Ryśka, bardzo sympatycznego gracza z Rzeszowa, wtedy jeszcze nie znałem.
Gra się toczy, dowiadujemy się, że Widus ma jakieś 23 tysiące, a Rysiek 16. Warsaw`a trips nadziewa się na full`a, którego przeciwnik skompletował dopiero na riverze i jako short stack zostaje przesadzony na stół Seja – zresztą stracił już on status TV Featured Table, bo chłopaki chyba za bardzo na nim zimowali i po zaśnięciu kamerzysty poproszono nową 9-tkę graczy.
Niestety z turniejem żegnają się Sejo i Warsaw, więc pozostaje już tylko 2 graczy znad Wisły. Na szczęście Widus dostał nowy stolik bliżej lin odgradzających widownie i mamy nareszcie szansę popodziwiać jego wyczyny. A przyznać trzeba, że grał on wczoraj niesamowitego pokera. Na swoim pierwszym stole zbudował sobie taki image, że po raisie z jego strony gracze mówili, że mają nadzieję, iż tym razem ma chociaż 6 high. Raz, jak się chwalił, po riverze wykonał call sporego beta z Q high, gdyż podobno przeciwnik zachowywał się tak jakby miał niższą kartę na high`a! Widus był tam niewątpliwie duszą towarzystwa i parę miejscówek na wakacje ma już zaklepanych!
Ale wróćmy do nowego stolika. Podchodzę do Widusa i mówię, że jego gra mi naprawdę imponuje. Chyba trochę mu dumę połechtałem, bo Widus odpowiada: „To sprawdź to!”. Z UTG, przy blindach 150/300 robi raise jeszcze zanim dostał karty do 900! Tylko jeden z graczy decyduje się utemperować szalonego Waldka i przebija do 2700. Widus zagląda w karty i sprawdza. Check w ciemno ze strony Widusa, a flop spada 9 7 2. Przeciwnik kontynuuje za 4 tysiące. Widus, jak na styl polskiego głupka przystało, odwija się all in`em! Wystraszony przeciwnik folduje, a Widus pokazuje seta 7!(sic!). Siedzący 2 miejsca na prawo od Waldka Hiszpan, który robił notatki z gry w swoim notesiku, po tym rozdaniu zapisał chyba z pół strony. Ale jakoś z kiepskim skutkiem, bo niewiele później oddaje Widusowi sporą pulę. Dumny po riverze odsłania dwa niskie drzewka dla koloru, ale były one za słabe na kolor na asie Widusa. Szkoda, że stół był sparowany, bo mogła to być gigantyczna pula biorąc pod uwagę image naszego rodaka. Cały stół miał wypisane na czole: „Przesadzić tego głupka!” A Widus dalej w najlepsze terroryzował stół pokazując co rusz jakieś śmieciowe karty.
Z drugiej strony sali Rysiek, który bardzo dobrą i solidną grą zgromadził już około 26 tysięcy. Kolejna likwidacja stołów i obaj Polacy spotykają się na przy jednym stole. Festiwal wspaniałej gry Widusa trwał dalej. Znalazł się w puli z Rosjaninem, który od początku mocno bił. Na turnie przy stole K 5 5 6 (dwa trefle) sprawdza bet za jakieś 3 tysiące. Na river spada nic nieznacząca 2-ka kier i Rosjanin zagrywa za 9 tysięcy! Widus wściekły wali żetonami o stół i zbiera się do zrzucenia swoich kart, ale ale…..Po dokładnym zlustrowaniu facjaty Griszy, wykrzyknął call! Rosjanin pokazuje QJ, a Widus z K 8 trefl zgarnia dużą pulę i wskakuje na jakieś 47 tysięcy. Jak się później przyznał, chwilę przed zrzuceniem kart odkrył na szyi przeciwnika pewną żyłkę, która podobno pulsowała tak, jakby Rosjanin właśnie zszedł z trasy maratonu i stąd decyzja o sprawdzeniu! Nice call sir!
Później przyszedł kiepski okres, dużo par Widusa przebijanych przez przeciwników z wyższymi parami i czujne foldy, raz AQ pre-flop, które po re-raisie Widus zrzucił, wspaniale czytając all in`ującego się gracza, który pokazał AK. Tak spadł do 20-paru tysięcy, a solidnie grający Rysiek dalej trzymał się w okolicach 25.
W tym momencie Łysy zawinął się do domu. Na polu walki pozostało jakoś 45 graczy, a dzień miał się zakończyć w momencie wyłonienia 30 graczy, którzy przejdą do dnia 2. Rano uzyskałem informację od Ryśka, że niestety wypadł on na 43 miejscu. Jak powiedział, cały dzień jego read`y go nie zawodziły, ale kiedy miał tripsa 5-tek, błędnie odczytał przeciwnika na draw do koloru i przebił go grając all in, ale miał on akurat fulla! Po bardzo dobrym całodniowym występie pozostaję tylko pogratulować i życzyć sukcesów w przyszłości.
Kontaktu z Widusem z rana nie miałem, ale jak donoszą plotki, ponoć odbił się znowu w górę i chyba mamy 1 Polaka na niedzielne granie. Dodam tylko jeszcze, że jedząc dziś śniadanie siedziałem przy stole z dwoma Duńczykami – jeden z nich po tym jak powiedziałem, że jestem z Polski, powiedział, że miał wczoraj takiego jednego z Polski przy stole, co totalnie zdominował grę i był strasznym trash-talkerem! Widus ewidentnie zaszedł tu paru osobom za skórę.
Dziś o 16:30 grę rozpoczynam ja oraz trzech braci T. Przydałoby się, żeby przynajmniej z 1 Polak jeszcze na jutro przeszedł! Ciąg dalszy madryckiej relacji – jutro!
Łysy
Polski
English
Svenska
Français


